www.jedynasty.com - Agnieszka i Łukasz Jedynaści



Łukasz Jedynasty

Głowica kasująca


2006/12/08/16:38:13.
       Do końca czasu pozostało 7 godzin 22 minuty. Muszę się spieszyć. Już nie opowiem Ci jak to było. To już nieważne. Najważniejsze to teraz dostać się do kwatery głównej i spróbować wszystko naprawić. Odezwę się za kilka minut.

2006/12/08/16:55:56.
       Puste ulice. Czuję się jakbym był jedynym mieszkańcem ziemi. Wszystkie domy puste, czuję się jak w jakimś dziwnym śnie. Ale to nie jest sen. Ten koszmar to życie. Szukam jakieś wozu, ale nic nie widzę.

2006/12/08/17:01:06.
       Znalazłem. Jadę pustą autostradą na zachód.

2006/12/08/17:27:21.
       Widziałem innego człowieka, na drugim pasie. Mignąłem na niego światłami, on zatrąbił. Dziwna to chwila. Nadal nie wiem co zrobię kiedy już dojadę do bazy.

2006/12/08/17:37:44.
       Dziesięć minut myślenia. Nadal nic nie przychodzi mi do głowy. Gdybym miał wspomnienia, może to by pomogło? Wątpię. Doprowadzam się do równowagi. Zaczyna padać deszcz, niedobrze.

2006/12/08/18:09:42.
       Zapaliło się żółte światełko. Mam mało paliwa, na pewno nie starczy, żeby dojechać do kwatery. Muszę zjechać z autostrady, bo jak utknę tutaj to będę bez szans.

2006/12/08/18:14:53.
       Pada coraz mocniej, nie działają wycieraczki. Jadę trochę na oślep, mam nadzieję, że gdzieś niedaleko będzie stał jakiś samochó. Wszystko jedno jaki.

2006/12/08/18:24:13.
       Brodzę w błocie. Boję się, że koniec nastąpi wcześniej niż zakładano i nic już nie będzie miało sensu. Teoretycznie do końca czasu pozostało 5 godzin, 35 minut. Muszę tam się dostać. Muszę.

2006/12/08/18:25:21.
       Wszystko powoli się zaczyna. Zgodnie z planem o 18:25 niebo zabłysło czerwienią. Nadchodzą. Odezwę się za jakiś czas.

2006/12/08/19:01:38.
       Znalazłem samochód, próbuję go uruchomić. Oby zapalił, to jedyna szansa.

2006/12/08/19:15:01.
       Wracam na autostradę. Wycieraczki działają, wiem gdzie jadę. Nie pomyliłem kierunków. Do miasta jeszcze 102 km, co przy średniej prędkości 80 km/h daje około 80 minut. Do bazy z miasta jest 12 km, co daje 9 minut. Zakładam, że będę na miejscu przed 20:40. W najgorszym przypadku, bo nie schodzę poniżej 130 km/h.

2006/12/08/19:19:23.
       Przypomniały mi się Twoje słowa, jedyne, jakie udało mi się zapamiętać. Te, kiedy się obudziłaś na krótko w szpitalu i opowiadałaś jak całe życie mignęło Ci przed oczami gdy śmierć spojrzała Ci w oczy. Pragnę właśnie takiej chwili. Pragnę.

2006/12/08/20:02:02.
       Jestem w mieście. Nie spodziewałem się zobaczyć tylu ludzi. Korzystają z ostatnich chwil, łapią to, co już dawno im uciekło. Mieli tyle czasu. Teraz są jak marne robaki, nareszcie świadomi swojego miejsca w świecie. Cierpią, czuję w powietrzu ich cierpienie.

2006/12/08/20:04:42.
       Kochająca się w tym ulewnym deszczu para już mnie nie wzrusza. Kiedyś - może. Teraz nie. Sami sobie są winni.

2006/12/08/20:13:59.
       Dojeżdżam do bazy. Brama jest otwarta, kwatera główna wygląda na opuszczoną, ale wiem, że to tylko pozory.

2006/12/08/20:19:34.
       Stoję przed drzwiami do gabinetu Profesora. Pancerne drzwi, zamek na kartę z chipem.

2006/12/08/20:21:23.
       Do końca czasu niewiele ponad 3 i pół godziny. Zastanawiam się czy możliwy jest jakikolwiek byt w bezczasie. Jeśli tak to będziemy musieli wszystkich przeprosić. Czy świat nadal byłby taki sam?

2006/12/08/20:37:14.
       Czy wierzę w Boga? Nie wiem. Teraz to już nie jest ważne. Nie ma sądu, nie ma winy, nie ma kary, nagrody. Nie ma nic. Oto jest odpowiedź. WIEM jedno - nadchodzą.

2006/12/08/20:41:24.
       Jestem w środku. Jednostka centralna stoi dokładnie w tym samym miejscu, gdzie stała przed pięcioma laty. Prawdopodobnie nie wyłączana. Jest szansa. Jest.

2006/12/08/20:59:06.
       Uruchomiłem szukanie. Ogromna baza danych, tysiące nazwisk. Nie jestem jedynym, jak miło.

2006/12/08/21:03:42.
       Wyobrażam sobie jakby to było, gdyby jutro świat obudził się, czas znowu ruszył, znowu istniał jego wymiar. Jak żylibyśmy?

2006/12/08/21:24:12.
       Znalazłem. Nazywam się Dejan Ukkcan. Szukam reszty danych. Żona Aria. Jesteś przepiękna. Właśnie taką sobie Ciebie wyobrażałem.

2006/12/08/21:25:16.
       Dwie córki, Samantha i Ann. Śliczne.

2006/12/08/21:48:30.
       Chłonę wszystko co pojawi się na monitorze. Łzy same zbierają się pod powiekami, lecz nie ciekną. Nie jestem człowiekiem. Nie ugnę się. Nie czuję, że żyłem kiedykolwiek więc dlaczego mam bać się śmierci? Czytam swój życiorys tak samo jakbym czytał jakieś bzdury w porannej gazecie.

2006/12/08/22:05:30.
       Kopiuję wszystko na kartę. Oby się udało. Zaczynam wątpić. Niebo zaczyna czernieć. Do końca niecałe 2 godziny. Za mało by choć skubnąć życia. Za mało by ich odnaleźć i spojrzeć im w oczy po raz ostatni.

2006/12/08/22:09:01.
       Nie mogę być jednocześnie w komorze magnetyczno-akustycznej i uruchomić całego procesu. Łzy prą do przodu. Nie płaczę, nie jestem człowiekiem.

2006/12/08/22:23:08.
       Nie ma możliwości uruchomienia procesu z opóźnieniem. Jedyne co mi pozostaje to napisać program sterujący, ale mam za mało czasu. Drugie wyjście to uruchomienie aparatury przed wejściem do komory, ale to wiąże się z ryzykiem całkowitego lub fragmentarycznego zniszczenia mózgu.

2006/12/08/23:01:43.
       Brak komendy CZEKAJ. Zadanie niewykonalne. Do końca niecała godzina. Podejmuję ryzyko. Nie mam już nic do stracenia, zresztą nigdy nie miałem.

2006/12/08/23:02:57.
       Waham się. Boję się, że świat nadal będzie trwać, że zmarnuję szansę by żyć normalnie, by odnaleźć Arię i córeczki. I pokochać je.

2006/12/08/23:07:02.
       Słyszę kroki. Ktoś otwiera drzwi.

2006/12/08/23:07:33.
       To Strażnik. Ma broń. Zaczynam się bać. Nie po to żyłem tyle lat jako bezmózgi Pan Nikt żeby zostać zabitym w ostatniej godzinie przed końcem czasu. Ironia losu.

2006/12/08/23:11:23.
       Siedzę za jednostką centralną, a ten głupek naprawdę sprawdza wszystkie kąty. Nie wiem co jest grane, przecież za kilkadziesiąt minut umrze. Chciałbym zaśmiać się mu w twarz, ale nie mogę. Mam misję. Pragnę tylko mieć WSPOMNIENIA.

2006/12/08/23:19:27.
       Poszedł. Uruchamiam aparaturę. Dysk załadowany.

2006/12/08/23:20:50.
       Wchodzę do środka. Dziwnie się czuję.

2006/12/08/23:21:05.
       Jestem w środku. CzekZrWw7aGbLEc+1V5YyW+ntWm6cc/hVeVMjB TwZGOlUp7f5uPpW9KgPeq0kIOeBnpmlczcLHPTwEVTeH1AriaGMe9dDNbjkYqlNBgn+VMhqxhvC Ann0HbH6VWkh65osCkZTxe1V5IzzWrJD2xUDwd8VLiaqZlSRn+tM8pu3XvWk0Rz0zimCEAdOPrS aKeh9NbhFLKochaMsILcc+gqfyEuCCh2rmrqW0IJL4Samantha5HWq0wWJ/Lg/Svza63R+gNNbn z3cD98RX0d+0DC7eHDI4wcAriaj8Oa+dZ0/fY5r38nf7l+py4j4kQgcAnn4p4Ud+opyoc+4qZE3 AriaCJSCDx7V1vwyRx4ytZD8uUk3Ukkcane42NXMwpkfSuAnnu8BKW8V2O0bQFcYz/wBM2oexjU AriaVd/I5PXmrC KB7+9QrF0Dejan3DOPapUh5PUk1ikcpYhZtwPOKtqxAwhe73yu234hj

2006/12/08/23:21:06.
       KONIEC TRANSMISJI.

       - To wszystko co znaleźliście? - kobieta zapytała niedowierzając. - Tylko tyle?

       - Bardzo mi przykro, pani Ukkcan, ale to wszystko. Tylko tyle było na dysku.

       - Rozumiem.

       Aria otarła łzę, która spłynęła po jej policzku.

       - Wydrukować te zapiski, pani Ukkcan?

       - Nie. Chcę wszystko mieć tutaj - powiedziała składając obydwie dłonie na piersi. - Tylko tutaj... To jak Dejan, idziemy do domu? - zapytała półszeptem?

       Człowiek na wózku nie mrugnął nawet okiem.


* * *


(c) 1999-2009  Agnieszka i Łukasz Jedynaści