www.jedynasty.com - Agnieszka i Łukasz Jedynaści



Łukasz Jedynasty

Korporacja


      Witam. Od dawna nie napisałem żadnego listu. Może dlatego, że nie miałem do kogo? Wszystko jedno zresztą - teraz tym bardziej nie mam do kogo, a pomimo to piszę. Może ze strachu, że ludzie, którzy przejęli władzę nad światem będą uczyć przyszłe pokolenia, że byliśmy mordercami... Ale spokojnie, wszystko wyjaśnię.

      Nazywam się Rufus Miraquell, wczoraj skończyłem 69 lat. Profesor mikrobiologii na uniwersytecie w Edynburgu, laureat Nagrody Nobla 2004, od czerwca 2007 roku na emeryturze. Nie wiem ile mam czasu, by dokończyć ten list. Boję się, że za chwilę ktoś zapuka, zobaczę przez wizjer lufę karabinu maszynowego i nikt nie dowie się prawdy. Streszczać się, streszczać, tak, tak, mogę umrzeć nawet i dzisiaj.

      W sierpniu 2002 roku razem z moim przyjacielem i współpracownikiem, Abrahamem Delhi, dokonaliśmy przełomu w medycynie, a dokładnie w immunologii. Odkryliśmy pewną bakterię, która atakowała układ odpornościowy pewnych ryb żyjących w dorzeczu Amazonki - Abraham przypadkiem zachorował na chorobę wywołaną przez te drobnoustroje. Nic nie pomagało, traciliśmy nadzieję. Po kilku tygodniach objawy (krwawienie z nosa, opuchlizna, krwawy mocz) ustąpiły, chociaż bakterie nadal żyły w jego krwi. Nie było to ukryte stadium choroby - one przystosowywały się, organizm przestawał się przed nimi bronić i zaczynał z nimi współpracować. Wpadliśmy na pomysł, żeby zaaplikować je (bakterie) myszom i dalej to badać. Po kilku miesiącach mieliśmy gotową szczepionkę doskonałą - bakterie neutralizowały większość groźnych wirusów, w tym wirus HIV. Już w 2005 roku szczepionkę zaczęto produkować na skalę masową. Łącznie nasza firma sprzedała kilkaset ton tego preparatu, prawdopodobnie pomogliśmy ponad 500 milionom ludzi na świecie...

      Jeden feralny dzień zmienił wszystko. 14. września 2007. Rozmowy Amerykanów z Koalicją Bliskowschodnią zostały przerwane, Salah Mandahel wydał wyrok śmierci na znienawidzony naród. W 5 miastach USA i Europy wybuchły bomby atomowe. Zginęły setki tysięcy osób, zaczęło się piekło. NATO odpowiedziało atakami jądrowymi na tereny Bliskiego Wschodu... Salah Mandahel został zabity, konflikt ucichł ale śmierć krążyła i wciąż krąży - jak uwolniony anioł ciemności - zabija, pochłania kolejne ofiary, odbiera dzieciom matki, ojców, jakąkolwiek rodzinę. Nasza szczepionka - ta bakteria - zaczęła mutować w skutek promieniowania mutować. Wszyscy, którzy ją przyjmowali umierali w strasznym cierpieniu. Widziałem to, wymarłe miasta, ludzi nie mających nawet sił aby krzyczeć z bólu... Nie mogliśmy tego przewidzieć. Nikt nie pomyślał, że to może zmutować i zabijać ludzi tak jak te ryby w Amazonce. Co prawda wcześniej zdarzały się nawroty początkowej choroby, później powiązałem to z prześwietleniami promieniami Rentgena i natychmiast zatrzymałem produkcję leku. Za późno, o całą wieczność za późno... Umarła moja żona, Magdalena, moje dzieci, Carrie i Michael, przyjaciele. W jednym tygodniu straciłem wszystkich bliskich, pochowałem ich rozpadające się ciała... Co noc ten sam koszmar - ciemna sala, widać tylko tysiące połyskujących oczu. Otwieram skrzynię i daję im ogień, jak Prometeusz. Widzę ich twarze, szczęśliwe... ale nagle ogień rozlewa się i wszyscy płoną, wirując w płomieniach jak szmaciane lalki...

      Kilka miesięcy po ataku, jeszcze tego samego roku do władzy globalnej dopuszczała została tzw. Korporacja, zrzeszająca najpotężniejsze mocarstwa świata, z USA, Rosją i Wielką Brytanią na czele. Zaczęły się czystki rasowe - ludzie pochodzący... mało tego, wyglądający na Arabów byli przesiedlani do tysięcy gett, jakie powstały na wniosek prezydenta Korporacji - Johna Christophersona. Byłem w takim getcie. Musicie wiedzieć, że wbrew temu co Wam mówią - to nie osiedla mieszkalne - to OBOZY ZAGŁADY. Widziałem krematoryjne kominy, sterty ciał w ciężarówkach. Piekło nie skończyło się, nadal trwa. Korporacja zabija tysiące ludzi dziennie, w gettach, na ulicach, na Bliskim Wschodzie. To terroryści, ludzie myślący tylko o zemście. Nie dajcie się zwieść ich garniturami, ich uśmiechami - tak uśmiecha się sam Szatan. Po tym poznacie prawdziwych morderców. Nie po karabinie, a po korporacyjnych immunitetach. To oni mnie zabili... bo ja umieram, czuję jak w żyłach krąży jakaś banalna trucizna, którą Korporacja zaaplikowała mi kilka miesięcy temu. Przypuszczam, że zrobił to William - mój do niedawna przyjaciel. Nie myślałem, że użyję kiedykolwiek tych słów - biały skurwiel... Wszystko trwa nadal, ze wzmożoną siłą. Dzisiaj jest 4. listopada 2012 roku - jest coraz gorzej i nie ma już nadziei. Nie dajcie się zwieźć tym

      Ktoś puka. Otworzę i wracam. Pewnie listonosz.


* * *


(c) 1999-2009  Agnieszka i Łukasz Jedynaści