www.jedynasty.com - Agnieszka i Łukasz Jedynaści



Łukasz Jedynasty

Pragnienie


       Wydarzyło się to w słonecznej Hiszpanii, blisko morza na tyle, że kwadrans zabierała wyprawa tam i z powrotem. Jose był skromnym rybakiem. Miał trójkę dzieci - dwóch synów, prawie już dorosłych i córkę, przepiękną latorośl, oczko w jego głowie. Nie dane jej było spojrzeć w oczy matce, bo gdy przyszła na świat, oczy żony Jose były już mętne, bez życia. Nic nie dała interwencja lekarzy, ani gorąca modlitwa jej synów i męża. Umarła pozostawiając po sobie ten skarb - Marię.

       Pewnego dnia Jose poprosił Marię, by pojechała nad morze i zobaczyła czy nie ma na wodzie zbyt dużych fal. Wiał akurat dość silny wiatr i stary rybak nie chciał jechać nad wodę tylko po to, by stwierdzić, że ten dzień nie nadaje się na rybaczenie. Ponadto nie czuł się najlepiej, gdyż dało mu się we znaki piekące słońca dnia poprzedniego. Było to na dwa dni przed jej szesnastymi urodzinami.

       Maria pojechała kamienistą drogą, na której jej rower trzeszczał i piszczał, jakby zaraz miał się rozlecieć na drobne części. Fala rzeczywiście była zbyt duża, aby jej ojciec mógł rozstawić sieci, więc dziewczyna pomyślała, że wcale nie musi się spieszyć do domu. Kilka minut stała na krawędzi urwiska, patrząc jak śnieżnobiałe bałwany rozbijają się i topią o wystające z wody skały, rozgrzane przez słońce. Wiatr pieścił jej twarz i rozwiewał ciemne kręcone włosy. Przypomniała sobie sen, który śnił się jej bardzo często. Sniła o lataniu. O tym, że staje na krawędzi tego urwistego brzegu i szybuje w dół, podrywa się tuż nad wodą i leci niczym ptak, szybuje, wznosi się i leci dalej, i dalej, do brzegów Afryki, i wznosi się wyżej, i wyżej, niczym Ikar, niczym ptak, i świat staje się coraz mniejszy, ludzie zmieniają się w mrówki, domy w pudełka zapałek, lasy w kępy trawy.

       W dół urwiska prowadziły schody, wybudowane bardzo dawno przez mieszkających tu mnichów. Dziewczyna ostrożnie, stopień po stopniu, zeszła do wody, sięgającej od razu jej kolan. Usiadła na płaskim, rozgrzanym kamieniu i znieruchomiała myśląc o tym śnie. Kiedyś opowiedziała go ojcu, lecz ten ją skrzyczał. Dopiero po jakimś czasie zrozumiał, że jego córce nie chodzi o to, by się zabić, ani o to, by uciec. Nawet zebrał pieniądze i wynajął dla niej awionetkę. Ale to nie było to. Czuła się jak w puszce, ograniczona, zamknięta, jak w więzieniu. Pragnęła wolności. Pragnęła być jak ptak.

       Wdrapała się na skałę, ktora wystawała około trzech metrów nad spienioną wodą. Stanęła dumnie i rozłożyła swoje ramiona, zamykając oczy i widząc, jak pod nią maleje świat. Ludzie - mrówki, domy - pudełka, lasy - kępy. Oddychała równo, spokojnie, jakby zdołała już odlecieć od strachu, jaki wiązał ją z ziemią. Słyszała szum swoich skrzydeł, kiedy wzbijała się ku chmurom i chłód małych kropelek bryzgających na jej twarz. Była już wysoko, ponad chmurami...

       Wtem usłyszała krzyk. Zawahała się, wiatr chybnął jej zwiewnym ciałem, bosa stopa poślizgnęła się na mokrej, wygładzonej przez wodę skale. Otworzyła oczy, próbowała jeszcze chwycić się czegoś, czegokolwiek, złapać się powietrza, machać anielskimi skrzydłami, by wzbić się... Bezskutecznie. Nie minęła sekunda i Maria była już pod wodą. Widziała zniekształcony brzeg i migoczącą postać stojącą na krawędzi urwiska. Wyszeptała coś, lecz woda wszystko zamieniła w jeden bulgot.

       Jej brat zbiegł po sliskich schodach, potykając się. Wbiegł do wody krzycząc, błagając, nawołując... Jego siostra leżała bezwładnie, fale gładziły jej włosy. Młodzieniec wziął ją na ręce i wyniósł na schody. Maria nie oddychała, uciekł z niej nawet puls. Jej brat płakał, ratując ją przez łzy. Bez skutku. Jej włosy kleiły się od krwi, płynącej sponad jej skroni. Przytulił ją tylko. "Teraz jesteś wolna. Jak ptak" - rzekł łkając.

       A ona nadal szybowała, ciesząc się jak dziecko z każdego podmuchu wiatru. Wzbiła się wysoko, wysoko ponad chmury. I leciała dalej, i dalej, ku brzegom Afryki. Ludzie zamienili się w mrówki, domy w pudełka zapałek a lasy w kępy trawy.


* * *


(c) 1999-2009  Agnieszka i Łukasz Jedynaści